Wywiadu udzielił grafik i typograf Janusz Górski
- profesor Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku
Właściwie po polsku powinniśmy używać określenia „znak”. To słowo znaczy to samo, co „logo”, a nie jest zapożyczeniem z języka angielskiego. Użycie słowa „logo” o tyle ma sens, że wyraźnie słowo „logo” dotyczy znaków dużych firm komercyjnych takich jak Adidas, Reebok czy Puma.
Natomiast słowo „znak” w jakimś sensie jest mniej nowoczesne. Ktoś kto używa słowa „logo” wydaje się być osobą bardziej wykształconą, bardziej kompetentną. Choć tak naprawdę, znaczy to to samo, co „znak”.
Wróćmy zatem do zasadniczego pytania – czym jest owy znak?
To jest, najprościej mówiąc – graficzny wyróżnik jakiejś firmy czy instytucji, urzędu, osoby nawet. Wywodzi się z bardzo dawnej tradycji –ludzie zawsze szukali jakiegoś sposobu odróżniania się.
Szczególnie było to potrzebne na polu bitwy, kiedy musieliśmy łatwo odróżniać wroga od przyjaciela.
Dalej – ranga osoby była budowana za pomocą jej pochodzenia, tytułów, nazwiska, i stąd tak ważne było dla rycerzy średniowiecznych, aby znak znajdujący się na tarczy był od razu dobrze rozpoznawalny.
Można szukać dawniejszych źródeł – jeszcze w starożytności pojawiały się pierwowzory znaków –ktoś kto produkował wino umieszczał na szyldzie amforę i w sposób graficzny wyjaśniał potencjalnym klientom, że można u niego kupić wino.
I do dzisiaj właściwie taka jest funkcja znaku – żeby za pomocą prostego symbolu graficznego poinformować ewentualnego kupca, odbiorcę, zainteresowanego usługą, o tym że taka usługa jest w tym miejscu wykonywana, albo że taki towar można tutaj kupić.
Jak powinien wyglądać znak?
Powinien być bardzo prosty – czytelny, ale zarazem musi mieć to coś, co sprawia, że jest intrygujący – ma przyciągać uwagę. W wypadku dzisiejszego rynku, który jest bardzo rozbudowany i rozwinięty, zacięta rywalizacja o klienta zmusza firmy do ogromnego wysiłku. Jednym z elementów tej walki o klienta jest tworzenie maksymalnie wyrazistych i prostych zarazem znaków.
Jaką funkcję pełni znak?
Znak jest sposobem przekazania kluczowej i najważniejszej informacji o posiadaczu znaku. Mówi np. o tym, czym się ten posiadacz zajmuje, jaką usługę może wykonać. Znak musi się posługiwać bardzo prostymi narzędziami, musi być bardzo prosty, ale zarazem inny niż pozostałe. I stąd tak duża trudność w zaprojektowaniu dobrego znaku – bo trzeba spełnić te dwa warunki, które są niejako sprzeczne.
Co jest ważniejsze: kolor czy kształt ?
Oczywiście i kolor, i kształt są ważne, natomiast trzeba pamiętać o tym, że znak musi bronić się również w wersji czarno- białej. Jeżeli np. reprodukowany jest w czarno-białej gazecie albo w innym miejscu gdzie możliwe jest tylko odwzorowanie w jednym kolorze to wówczas znak musi się obronić w tym jednym kolorze. Czyli można powiedzieć, że ważniejszy jest kształt.
Co może Pan powiedzieć na temat znaku Polski Walczącej i znaku Solidarności?
Jeżeli chodzi o znak polski walczącej, był to znak, którego zadaniem było podtrzymywanie na duchu Polaków w czasie okupacji. Bardzo ważnym elementem projektu tego znaku było to, że dało się go namalować na murze dwoma czy trzema ruchami ręki.
Natomiast w wypadku znaku Solidarności sprawa jest skomplikowana. Wtedy, kiedy był on projektowany nikt nie przypuszczał, że ruch Solidarności osiągnie taki sukces i że ten znak będzie kiedyś pewnego rodzaju ikoną. W związku z tym nikt nie myślał o tym, żeby ten znak był prosty do odtworzenia.
W odróżnieniu od znaku polski walczącej, który może zrobić każdy, znak solidarności jeżeli zrobi ktoś koślawo to będzie karykaturą znaku Solidarności.
Co sądzi pan o znaku prezydencji?
Ze znakiem prezydencji sprawa jest również skomplikowana. Dlaczego? - ponieważ twórcą znaku prezydencji jest twórca znaku Solidarności - Jerzy Janiszewski. Znak Solidarności stał się... nie wiem czy nie najbardziej rozpoznawalnym znakiem Polski na świecie.
Natomiast problem jest taki, że Jerzy Janiszewski, oczywiście, przy docenieniu jego roli przy projekcie znaku Solidarności, jest grafikiem niedobrym. Szczególnie jeżeli chodzi o znaki – on zawierza tej samej recepcie, czyli formie stworzonej z ręki – przez to powstają projekty niezbyt profesjonalne, niezbyt dojrzałe. I myślę że właśnie to mogę zarzucić znakowi prezydencji. To że robi go Janiszewski to jest fajnie, ale szkoda, że powstał znak niezbyt dobry.
A co konkretnie się panu nie podoba?
Kilka rzeczy: po pierwsze jest przegadany – za dużo się tam dzieje, za przypadkowe są te elementy. One są zbudowane na zasadzie jakby on po prostu namazał coś na kartce.
W przypadku tego znaku mamy gest, mamy emocje, które wiążą się z czymś, co jest malowane ręką, ale mamy też wrażenie przypadku, czegoś nieskończonego, czegoś niedoskonałego. To było w przypadku znaku Solidarności atutem.
A przecież znak prezydencji ma mówić o kraju dojrzałym, demokratycznym, który będzie rządził Europą. I dlatego jego przypadkowość zaczyna być wadą, a nie zaletą.
Poza tym jest to znak który bardzo często ciężko zastosować w zestawieniu z innymi znakami. Dzisiaj projektant powinien brać pod uwagę to że znak będzie musiał konkurować z innymi znakami. Znak prezydencji jest znakiem, który że tak powiem, się rozłazi. Nie jest zwarty. Są to kolorowe kreski na bieli. W momencie, gdy jest on zestawiony z naprawdę mocnym znakiem musi on być naprawdę duży, żeby ten mocny znak nie konkurował.
Rozmowa z panem Ryszardem Kaliszem,
Posłem na Sejm IV, V i VI kadencji, adwokatem,
a także byłym ministrem spraw wewnętrznych i administracji
Posłem na Sejm IV, V i VI kadencji, adwokatem,
a także byłym ministrem spraw wewnętrznych i administracji
Czy prace przygotowawcze do polskiej prezydencji idą zgodnie z założeniami?
Tak. Musimy jednak pamiętać, że za przygotowanie do polskiej prezydencji odpowiedzialny jest rząd,
a w szczególności Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W tym ministerstwie jest wiceminister ds.
Europejskich, nazywa się Mikołaj Dowgielewicz i to on przygotowuje tę Prezydencję.
W Sejmie, gdzie kieruję Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka już mamy zaplanowane 7 wizyt
wszystkich krajów członkowskich UE.
Natomiast w tej dziedzinie, którą ja się zajmuję, to chciałbym, i to jest już wprowadzone do agendy,
aby na szczycie, który odbędzie się 10 grudnia w Warszawie przyjąć jako sukces polskiej prezydencji
Europejskie Wspólne Prawo Umów. To byłby 28 opcjonalny system zobowiązań. To miało by być wspólne
dla całej Unii Europejskiej. Rozwiązałoby to wszystkie problemy dotyczące choćby reklamowania złych
towarów, zakupionych na terenach przygranicznych.
Co jest najtrudniejsze w przygotowaniu Polski do Prezydencji?
To w ogóle nie jest trudna sprawa, dlatego, że już po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego prezydencja
odgrywa relatywnie już trochę mniejszą rolę. Mamy organy Unii Europejskiej.
Reszta to są wszystko kwestie o charakterze organizacyjnym. Najtrudniejsze w Polsce w trakcie tej
prezydencji będzie to, że w październiku odbędą się wybory parlamentarne i to może spowodować
pewne komplikacje.
A czy uważa Pan, że politycy będą w stanie się oderwać od tych wewnętrznych spraw kraju, tych kłótni
i skupić się na tej prezydencji ?
Nie, na pewno się nie oderwą.
Czy te problemy mogą stać się antyreklamą Polski w czasie Prezydencji?
Tak. Głównym problemem jest kłótnia PO z PIS-em, która jest kłótnią agrarną. Agralną nie w rozumieniu,
że jest to kłótnia o rolnictwo, tylko agralną, kto kogo do ziemi.
Niestety okazało się to prawdą 10 kwietnia 2010 roku. To jest niestety nieładna kłótnia, taka brzydka -
bez kultury politycznej i kultury osobistej wielu osób. Ona się jeszcze zaostrzy pod wpływem kampanii
wyborczej, także jestem niestety przekonany, że w czasie naszej prezydencji nie będzie lepiej.
A jak wygląda wprowadzanie w życie wszystkich ustaleń przed Prezydencją? A w trakcie trwania?
Najpierw musi być kwestia merytoryczna, musimy postanowić co chcemy robić. Teraz będą ważne
kwestie imigracji, ze względu na to co stało się na początku roku w Północnej Afryce. Trzeba mieć
koncepcję rozwiązania.
Wtedy, w ramach kontaktów dyplomatycznych, konsultuje to się z pozostałymi członkami Unii
Europejskiej. Są wzajemne wizyty, które w zasadzie przyklepują wcześniejsze ustalenia. Jest mnóstwo
spotkań w ramach różnego rodzaju organów, też wewnętrznych, w Polsce, z tym, że one odbywają się na
szczeblu organizacyjnym, czyli bardziej urzędniczym.
No to jest właśnie wszystko koordynowane przez wymienianego wcześniej ministra. Na szczeblu
parlamentarnym koordynowane jest to przez komisję do spraw Integracji Europejskiej, Komisję
Europejską . Tak to się odbywa, natomiast wdrażanie tego polega na tym, że odpowiedzialnym za to, co
się zrobi podczas tej prezydencji jest rząd.
Czyli te wszystkie ustalenia np. jak z tym europejskim wspólnym prawem umów. Byłem od 5 lat
przedstawicielem Polski w grupie Unijnej, a kiedy w ubiegłym roku zmierzało to prawie do końca
zaproponowałem ministrowi Kwiatkowskiemu, który był wtedy i dziś jest ministrem sprawiedliwości,
żeby on to włączył do agendy polskiej prezydencji, do jednej z rzeczy, które trzeba załatwić.
Jak to się mówi, do sukcesów polskiej prezydencji. Później oczywiście on to zgłosił oficjalnie, a ja to
zaproponowałem Tuskowi, ponieważ jestem jednym z niewielu ludzi w Polsce, którzy się na tym znają.
Musiałem im to wytłumaczyć, aż wreszcie to zostało wprowadzone do agendy, ale to się tak tylko łatwo
mówi, a to jest wiele spotkań, rozmów, przekonania jego i współpracowników, choć ja się nie zajmuje
organizacją tych imprez.
Ja podejmuję decyzje, co do terminów. Od wszystkich spraw technicznych jest masa urzędników.
Co według Pana Prezydencja może nam realnie dać? Czy na przykład uda nam się wypromować Polskę jako kraj turystyczny ?
Nie, Moje drogie, ta prezydencja nam realnie jako Polsce da niewiele, bo my i tak jesteśmy znani,
dzisiaj w globalnym rynku, wbrew pozorom, mówi się o Polsce bardzo dużo. Natomiast ona może
pokazać, ważną dla nas, dla naszego postrzegania ważną rzecz w Europie - że dobrą mamy organizację,
gościnność, że wszystko mamy zapięte na ostatni guzik.
Natomiast gdyby nam się nie udało może nas to bardzo ograniczyć w pewnych obszarach.
Czemu wybrano takie, a nie inne priorytety?
Bo to jest zawsze gra interesów i pewnych uwarunkowań faktycznych. Na przykład europejskie
wspólne prawo umów to jest kolejny szczyt w trzecim filarze integracji. Jak wiecie swobodna wymiana:
technologii, handlu, myśli, shengen, ludzi, a teraz prawa, co jest niezwykle ważne.
I na szczęście my, podczas polskiej prezydencji, to niejako inicjujemy. Prawo zobowiązań jest jednym z
najważniejszych części prawa cywilnego, dotyczącego obywateli i przedsiębiorstw.
To jest taki mechanizm. Dla was to funkcjonowanie państwa, struktury, urzędy to może wam się
wydawać oderwane od obywatela, ale pamiętajmy, tam wszędzie są ludzie. I to jest po prostu zależność
pomiędzy ludźmi, ktoś ma siłę przekonania.
Co będzie Pana zdaniem najmniej przyjemne, a co najprzyjemniejsze w polskiej prezydencji?
Konflikt wyborczy, jak już o tym mówiłem. Dla nas niestety jakby okazało się, że w Polsce coś się
strasznego stało, jakiś zamach terrorystyczny, odpukać. Nieprzyjemne było by też, gdyby okazało się, że
nie jesteśmy zdolni, aby to wszystko zorganizować.
Jestem jednak przekonany, że się wszystko uda i zamachu nie będzie. A najprzyjemniejsze, gdyby nam się
wszytko udało, wszystko poszło jak po maśle. Gdyby nie było kłótni. Kaczyński podał rękę Tuskowi.
Czy na Prezydencję Polski może wpłynąć postępujący kryzys ideowy w Europie? Słyszymy w
wiadomościach o bardzo prawicowych rządach, za przykład mogą posłużyć Węgry, gdzie wprowadzono kontrowersyjne zmiany w konstytucji.
No niestety, Europa się zmienia. Szczególnie w Europie Środkowo- Wschodniej mamy do czynienia z
przejmowaniem władzy, przez ugrupowania skrajnie narodowe. To widać wyraźnie choćby w relacjach
Słowacko- Węgierskich, jak również w Polsce. PiS jest partią konserwatywno- nacjonalistyczną, to trzeba
powiedzieć i te tendencje wyraźnie widać.
My musimy stać na gruncie wartości europejskich niezależnie od tego, że Polska nie przyjęła w całości
karty praw podstawowych, to tę kartę praw podstawowych trzeba przestrzegać. To obowiązuje nie tylko
Polskę, ale też inne kraje europejskie. Tam gdzie dochodzi do złamania zasad demokracji, czy prawa unia
w szczególności Komisja Europejska powinna wkraczać.
Natomiast pamiętajcie dziewczyny, że w ramach współczesnej demokracji obywatelskiej są trzy władze
konstytucyjne: ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Jest też 4 władza, jaka ?
Chórem: Media
Nie, moje drogie, właśnie nie poddawajcie się manipulacji opinii publicznej, gdzie media oczywiście
odgrywają ważną rolę w przedstawianiu tego, co się dzieje wśród obywateli i wśród władzy, ale czwarta
władza to jest ten powszechny pogląd - władza opinii publicznej, a piąta to organizacje pozarządowe.
Okazuje się, że ta czwarta i piąta władza są równorzędne z trzema pierwszymi i odgrywają bardzo dużą
rolę w relacjach międzynarodowych. Jak było to kneblowanie wolności słowa na Węgrzech to odezwały
się różnego rodzaju pozarządowe struktury. Orman niewiele sobie z tego robił, ale jednak musiał brać to
w jakiś sposób pod uwagę.
Czyli w taki sposób można walczyć z tym postępującym „prawicowym” kryzysem ?
Najlepiej ! Jak już takie środki nie przyniosą efektu to są środki dyscyplinujące.
Rozmowa z panem Grzegorzem Rybarskim,
radcą do spraw gospodarczych i ekonomicznych ambasady RP w Seulu,
mianowanym przez ambasadora RP w Seulu na kierownika ds. Prezydencji
radcą do spraw gospodarczych i ekonomicznych ambasady RP w Seulu,
mianowanym przez ambasadora RP w Seulu na kierownika ds. Prezydencji
Czy Prezydencja Polski w UE zmieni coś w funkcjonowaniu ambasady?
Zdecydowanie tak, choć trzeba podkreślić, że rola kraju piastującego prezydencję zdecydowanie
zmalała odkąd w życie wszedł Traktat Lizboński. Obecnie wszelkimi sprawami związanymi z polityką
zagraniczną zajmuje się Delegatura Unii Europejskiej. W Seulu, notabene, jej szefem jest Polak –
Tomasz Kozłowski.
A co konkretnie ulegnie zmianie?
Prezydencja nałoży na nas różne obowiązki, jednak faktycznie ich ilość zależy od wielkości ambasad.
Mniejsza ambasada, jak ambasada RP w Seulu, licząca cztery osoby, ma zdecydowanie mniejsze
możliwości logistyczne. Nie mamy wpływu na te ograniczenia.
Czy są jakieś konkretne obszary, na których skupi się uwaga ambasady w czasie Prezydencji?
Mogę wymienić dwa takie obszary.
Pierwszym są sprawy konsularne. Rozumiem przez to opiekę i ochronę obywateli, nie tylko
polskich, lecz również tych państw, które nie mają w Seulu swoich ambasad. Do obowiązków kraju
prezydentującego należy koordynacja działań ewakuacyjnych w przypadku zagrożenia, na przykład
wojną.
Związane z tym jest inicjowanie przez kraj przewodniczący UE kontaktów z krajem przyjmującym.
Węgrom, sprawującym obecnie Prezydencję, udało się to i pierwszy raz w historii doprowadzono
do spotkania grupy konsularnej z koreańską narodową agencją przeciwdziałania ds. sytuacji
kryzysowych, katastrof naturalnych.
Polska będzie to kontynuować, starając się rozszerzyć te działania o instytucję ds. zagrożenia
zbrojnego, ponieważ w Korei Południowej takie zagrożenie jest bardziej prawdopodobne, a władze
nie udzielają ambasadom informacji o schronach ani innych formach obrony.
A drugi obszar?
Są to sprawy kulturalne. Pod szyldem Prezydencji ambasady mogą organizować różnorodne imprezy
kulturalne. Polska zaplanowała już sympozjum na temat stosunków polsko – niemieckich po II wojnie
światowej. Zaproszeni na nie są Niemcy i Koreańczycy. Powodem organizowania tego sympozjum jest
podobna sytuacja Korei Południowej z Japonią, a pojednanie polsko – niemieckie ma być pokazane
jako przykład dla kontaktów Korei z Japonią.
W jaki jeszcze sposób ambasada może wykorzystać czas Prezydencji?
Ambasada ma uprawnienia, by wykorzystywać logo polskiej prezydencji. Będziemy się starali z nich
skorzystać. Logo zostanie wstawione na stronę internetową, będziemy dołączać je do wszystkich e-
maili. Mamy też w planach zamówienie z nim banerów, planszy, które będą rozwijane, pokazywane
na różnych spotkaniach i konferencjach.
Jest jakieś konkretne spotkanie, które polska ambasada będzie organizowała?
Tak, Polska będzie odgrywała wiodącą rolę na ONZ-towskiej konferencji dotyczącej zmian klimatu.
Mówiąc dokładniej, głównie będzie zajmować się tym polskie Ministerstwo Środowiska, jednak ambasada ma wspierać samą organizację.
Podsumowując, dla codziennej pracy te dwa obszary – sprawy konsularne i naukowo – kulturalne
są dla ambasady polem do popisu. Delegatura UE zajmuje się z kolei sprawami politycznymi.